KATE SPADE. Pensjonarka z 5th avenue.
Subtelna, dziewczęca, grzeczna. Trochę naiwna i archaiczna, a jednak ... pełna wdzięku i szczerej świeżości. Co sprawia, że nie sposób oderwać od niej oczu?
Jesienno-zimowa oferta ubrań dostępnych w butikach Kate Spade pozornie nie wnosi niczego nowego. Projektantka, znana głównie z oryginalnych i różnorodnych w swej stylistyce wzorów torebek, tradycyjnie już prezentuje dość zachowawczą kolekcję odzieży. Dominują w niej dwurzędówki, żywcem przejęte od Chanel nieśmiertelne tweedy, i kolorystyczny constans: black, red, white. Pojawiają się szarości i fiolety, jest zieleń, brąz i odrobina żółci. Spódnice – proste, lekko podkreślające sylwetkę lub lżejsze, skrojone na planie koła – zawsze zachowują ,,przyzwoitą” długość, sięgając nieco powyżej kolan. Kostiumy, żakiety czy płaszcze to przede wszystkim burberry' owska, dopasowana klasyka, choć miłośniczki przykrótkich, rozkloszowanych grzybków również znajdą tu coś dla siebie. Całość pensjonarskiego mundurka ożywiają jaskrawe dodatki: paski, buty, bransoletki. Nadal królują też kolorowe rajstopy traktowane jako akcent kolorystyczny ,,z nieco innej bajki''. Wszystko to, to przecież stagnacja sprzed kilku sezonów! A jednak ...
Jest w tej kolekcji tajemnicze ,,coś” co powoduje, że warte setki dolarów rzeczy sprzedają się w USA jak przysłowiowe ciepłe bułki. Specyficzny dobór poszczególnych elementów garderoby, dbałość o szczegóły, konsekwentna kolorystyka, a przede wszystkim wszechobecna, subtelna, nieco naiwna kobiecość, decydują o jej specyficznym, indywidualnym charakterze. Tego stylu nie da się pomylić z żadnym innym. Jego znakiem rozpoznawczym jest też swoisty kult elementów, które potocznie określić można mianem ,,retro”. Kokardy i kokardki, falbanki i żaboty, kołnierzyki baby, duże materiałowe broszki w kształcie rozwiniętych kwiatów, szydełkowe detale... I wreszcie szlachetne materiały: obok owczej wełny i bawełny - jedwab, kaszmir, merynos.